· piątek, 30 lipiec 2010 ·

Strona główna

::: CIEKAWOSTKI :::

16.06.2004
"K-1 kłania się Kyokushin"

     „Pojedynek najsilniejszych na świecie” – tak brzmiał podtytuł historycznego turnieju „Ichigeki” jaki został rozegrany 30 maja 2004 w tokijskiej hali Nippon Budokan. Przy blisko 8 tysięcznej publiczności stanęli naprzeciwko siebie reprezentanci Kyokushin Karate i K-1. 


     Ogólnojapońska telewizja Asahi transmitowała całe wydarzenie tego samego dnia. Komentatorami byli mistrz świata sumo Yokozuna Akebono oraz producent K-1 Sadaharu Tanikawa. Otwarcia turnieju dokonał prezydent Światowej Organizacji Karate IKO Kyokushinkaikan - Kancho Shokei Matsui. Pośród zaproszonych gości znaleźli się również były mistrz świata K-1 Peter Aertz, mistrz Japonii K-1 Nicholas Pettas, Alexei Ignashov, Ian Nortje i inni.

         
Tradycja czy współczesne "Show Karate" ?

     Reprezentanci Kyokushin przygotowywali się do tej konfrontacji od wielu miesięcy. Większość z nich przyjechała do Tokio już na miesiąc przez turniejem, żeby móc wspólnie trenować. Na jednym z treningów prowadzonym przez Kancho Matsui pojawiły media i fotoreporteży.


wyniki & galeria

09.09.2003
Czarny pas Beckhama

     Po raz drugi do Polski przyjechał Ryu Narushima, karateka, trzykrotny mistrz Japonii  i ósmy zawodnik świata w stylu kyokushin w kategorii open. Japończyk był jednym z instruktorów prowadzących międzynarodowy obóz karate w Krakowie, odbywający się w tamtejszej AWF. Udało nam się uzyskać informację, że Narushima jest osobistym ochroniarzem japońskiej gwiazdy futbolu Hideoshi Nakaty, który obecnie gra w lidze włoskiej.

- Nie mogę zdradzać szczegółów mojej pracy u pana Nakaty – zastrzegł na początku rozmowy Narushima. – Ochraniam go zawsze wtedy, gdy przyjeżdża z Włoch do swojej ojczyzny. To są sprawy ściśle tajne.

- Jeśli Nakata zatrudnia ochroniarza, znaczy to, że w swoim kraju bezpieczny się nie czuje.

- Bynajmniej nie dlatego, że grozi mu jakieś niebezpieczeństwo ze strony bandytów. Moja praca polega przede wszystkim na ochronie pana Nakaty przed paparazzi i tłumami natarczywych wielbicieli. Dawniej w Japonii popularny był bejsbol. Obecnie szczególnie po ostatnich mistrzostwach świata w piłce nożne, futbol w moim kraju stał się równie szalenie popularny. Więcej młodzieży trenuje tę dyscyplinę niż bejsbol.

- Jak to się stało, że został pan ochroniarzem Nakaty?

- Światowa Organizacja Kyokushin Karate utrzymuje bardzo dobre stosunki z japońską federacją piłkarską. Jej działacze widzą w nas solidnych partnerów do współpracy. Dowodem na to jest chociażby fakt, że nasi karatecy witali na lotnisku pana Davida Backhama. Zapewnialiśmy mu także ochronę podczas jego wizyty w Japonii. Ponieważ ochrona przed natarczywymi fanami jest pracą bardzo trudną, została zlecona naszym ludziom.

- Podobno Beckham i jego żona otrzymali honorowe czarne pasy, które są oznaką mistrzostwa w karate.

- To prawda. Na zamkniętej dla prasy uroczystości wręczał je osobiście lider naszej organizacji, następca legendarnego mistrza karate, Masutatsu Oyamy, Kancho Shokei Matsui. Honorowe czarne pasy posiadają też król Hiszpanii Juan Carlos, były prezydent USA Ronald Reagan oraz obecny przywódca Rosji – Putin. Do tego grona wszedł także przed laty pan Sato, premier Japonii i laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Beckham znalazł się więc w świetnym towarzystwie. Najbardziej zabawna była reakcja Victorii, żony pana Beckhama po pokazie karate, który prezentowaliśmy na bankiecie.

- ?

- Pani Victoria była trochę przerażona. Nigdy nie widziała człowieka, który uderzeniem nogi potrafi złamać za jednym razem pięć kijów bejsbolowych albo rozbijać dłonią wielkie bryły lodu. Sądziła, że takie wyczyny są tylko w filmach. Pan Beckham nie był zaskoczony. Bił brawo.

- Sądzisz, że Beckham byłby dobrym karateką?

- Musiałby sporo potrenować.

28.04.2002
KARATECY W WYBORACH SAMORZĄDOWYCH 2002
          Miło nam poinformować, że z każdą kadencją władz samorządowych rośnie liczba ćwiczącyh karate będących prezydentami miast, burmistrzami, radnymi w miastach, sejmikach i dzielnicach.

NOWY TARG: Dwukrotna mistrzyni świata i czterokrotna mistrzyni Europy Ewa Pawlikowska została wybrana na Radnš Miasta Nowy Targ.

ŚWINOUJŚCIE: Instruktor Paweł Sujka został wybrany na Radnego Miasta Świnoujście.


KRAKÓW: Były Prezydent Miasta Józef Lassota był kandydatem na Prezydenta Miasta Krakowa. Jako Prezydent Miasta w 1993 roku przyjął na dwu godzinnej wizycie sosai Masutatsu Oyamę, zaskakując go głęboką wiedzą na temat sztuk walki. Zaakceptował plan budowy Centrum Wyszkolenia PZK w Krakowie.
W załączeniu zdjęcia z trenigu i spotkania z sosai Masutatsu Oyama.




WROCŁAW: Mistrz Olimpijski Rafał Kubacki kandydował na Prezydenta Miasta Wrocławia. Na swoim koncie ma także tytuł Najlepszego Sportowca Roku.


NOWY SĄCZ: Kierownik ośrodka w Nowym Sączu sensei Andrzej Krawontka był kandydatem do Sejmiku Województwa Małopolskiego. Jest absolwentem Akademii Rolniczej w Krakowie, na AWF w Krakowie uzyskał tytuł trenera karate.
W załączeniu ulotka ze zdjęciami.




CHEŁM: Kierownik ośrodka i Radny miasta Chełma Paweł Pędziński powtórnie kandydował na Radnego Miasta.

KOCK: Kierownik ośrodka w Kocku Paweł Mamiński kandydował na Radnego Miasta.

KAMIEŃ POMORSKI: Były Burmistrz Miasta i kierownik ośrodka Shotokan w Kamieniu Pomorskim Andrzej Jędrzejewskim był kandydatem na Prezydenta Miasta Kamień Pomorski.

ŁĘCZNA: Przewodniczący Rady Miasta III kadencji, twórca i pierwszy kierownik ośrodka w Lublinie Jan Piotrowski był kandydatem na Burmistrza Miasta Łęczna.

Wiemy, że takich osób jest zdecydowanie więcej. Czekamy na informacje i zdjęcia.
28.03.2000
Karateka za miliard dolarów

- Nie jest typem wojownika, który kocha walczyć i dla którego każdy jest rywalem. Na zajęciach zachowywał się nie jak gwiazda Hollywood, ale jak normalny karateka - mówi Andrzej Drewniak o wizycie Jeana-Claude Van Damme'a w YMCA w Krakowie.


Gwiazdor z Holywood w efektownej pozie na zajęciach w YMCA

         Jako mały chłopiec był wręcz chuderlawy. "Skóra i kość" - tak siebie określał. By pozbyć się kompleksów, zaczął chodzić na lekcje baletu, trenować sztuki walki i uprawiać kulturystykę. Mijały lata... Z wątłego mikrusa przemienił się w pięknie, harmonijnie zbudowanego mężczyznę. Imponował muskulaturą i wynikami sportowymi w karate. Został mistrzem Belgii, potem Europy. Miał młodą żonę, świetnie prosperującą firmę i propozycję zostania zawodowym baletmistrzem. A jednak rzucił to wszystko, bo marzył, by zostać aktorem i podbić Hollywood...
         - Ma świetną sylwetkę. Mimo 40 lat jest nadal fantastycznie sprawny. Ma naturalną gibkość stawu biodrowego, krótki tułów i bardzo długie nogi, dlatego też atakuje właśnie głównie nogami. Jest świetnie rozciągnięty. Nadal potrafi zrobić turecki szpagat. Poproszony o wykonanie swojego popisowego numeru - obrotowego kopnięcia z wyskoku - zrobił go bardzo efektownie.
         Zanim został gwiazdą, przez kilka lat za oceanem ledwo wiązał koniec z końcem. Nie znał zbyt dobrze angielskiego. Pracował jako taksówkarz, bramkarz w nocnym klubie, roznosiciel pizzy, masażysta i trener w szkółkach karate. Po godzinach uczęszczał na castingi w agencjach aktorskich. Zostawiał swoje wizytówki za wycieraczkami samochodów producentów filmowych. W końcu zwrócił swą uwagę jednego z nich, gdy urządził pokaz swoich umiejętności przed jedną z eleganckich restauracji.
         - Nadal czuje się związany z karate. Dlatego ogromną satysfakcję sprawia mu kontakt z ludźmi z tego środowiska. Wywodzi się z shotokanu, ale dla potrzeb filmu studiował między innymi boks, thai-boks, kick-boxing, amerykański full contact karate. Zetknął się także z karate kyokushin. Potrafi grać zawodnika walczącego w różnych odmianach sztuki walki.
         Dziś uchodzi za jednego z najpopularniejszych aktorów filmów akcji, zwłaszcza jeśli chodzi o sztuki walki. Chwali się, że jego filmy przyniosły ponad miliard dolarów dochodu.
 
Ma duży, nowoczesny dom z salką gimnastyczną, dwa motocykle Harley Davidson, trzy psy. Uwielbia wypady z dziećmi w góry i nad jeziora. Nie tak dawno ożenił się po raz piąty - z kobietą, która już wcześniej była jego żoną.
         - On nie jest typem wojownika, który kocha walczyć i dla którego każdy jest rywalem. On jest, jak przyznał, człowiekiem filmu, sztuki. Na zajęciach zachowywał się nie jak gwiazda Hollywood, ale jak normalny karateka ćwiczący wspólnie z nami. Nie puszył się tym, że robi pokaz i naucza innych. Traktował trening jako wzajemną wymianę myśli, idei, doświadczeń.
         Przed dwoma laty przeżywał głęboką depresję psychiczną. Pocieszenia szukał w narkotykach. Wpadł w nałóg, był niezdolny do pracy, depresja się pogłębiła. Jego ówczesna żona, piękna modelka Darcy LaPier kilkakrotnie pozywała go do sądu, posądzając o brutalność. W końcu doprowadziła do rozwodu i uzyskała najwyższe w Hollywood alimenty - 100 tysięcy dolarów miesięcznie. Na szczęście przetrwał trudne chwile. Odnalazł swą największą miłość, dostał szansę powrotu na filmowy plan.
- Pokazał nam to, co preferuje, jeśli chodzi o atak. Stara się kilkoma szybkimi uderzeniami przestrzelić przez ręce rywala, a gdy ktoś go blokuje, stosuje techniki nożne. Zwrócił nam uwagę na pracę tułowia: unik, obejście atakującej ręki i kontra. Jednemu z chłopców kazał się atakować i po wymianie uderzeń po aktorsku padł na plecy, udając, że nie może się podnieść.
         Znowu uważa się za szczęśliwego człowieka. Gra, trenuje, kocha, cieszy się z życia. Niemal codziennie ćwiczy, dba o swoja kondycję. Podkreśla, że w życiu pomaga mu wiara. Nie jest związany z żadną religią, kieruje się własnym doświadczeniem, uczy się na błędach, stara się podejmować dobre wybory. Nie wstydzi się łez, jak każdy ma chwile słabości, zwątpienia. To się zdarza nawet tak mocnym chłopcom z Hollywood jak on.
         - Uważam, że nikt nie dokonał dla popularyzacji karate na świecie, tyle co on. Ponieważ każdy jego film zawierał przesłanie, że prawda i dobro muszą zwyciężyć z chęcią zabijania i podłością. Na filmie często początkowo przegrywał z cwańszymi przeciwnikami, ale w końcu jako pozytywny bohater triumfował.

Mistrz kina akcji kontra trener kadry narodowej Roman Kęska

 

Od lewej Andrzej Drewniak, Jean-Claude Van Damme, Marian Apostoł

         Jean-Claude Van Damme przebywał w Krakowie przez trzy dni. Dwukrotnie zmieniał rezerwację odlotu. Zauroczyły go krakowskie lokale, jedzenie, trunki i... karatecy. Podczas spotkania z około 150 karatekami w sali YMCA przy ul. Krowoderskiej przeprowadził rozgrzewkę i odbył kilka walk sparingowych, w których wzięli udział: Wiesław Marciniak (2 dan), Krzysztof Borowiec (3 dan), Roman Kęska (3 dan, trener kadry narodowej), Marian Apostoł (1 kyu, radny AWS, szef Wydziału Promocji UM Krakowa) i 11-letni Maksymilian Kotynia. Towarzyszył mu wiceprezes Polskiego Związku Karate Andrzej Drewniak, którego opinie zamieściliśmy powyżej.

Jean-Claude Van Damme
Rok i miejsce urodzenia: 1960, Belgia. Wzrost: 177 cm. Waga: 84 kg. Obwód klatki piersiowej: 102 cm. Mieszka: w Los Angeles. Osišgnięcia sportowe: sporty walki trenuje od 1970 roku. Największy sukces: mistrzostwo Europy w karate w 1978 roku. Stan cywilny: pięciokrotnie żonaty, obecnie po raz drugi z Gladys Portugues, instruktorkš gimnastyki i kulturystyki. Dzieci: Christopher (9 lat), Bianca (8 lat) - z Gladys Portugues, oraz Nicolas (4) - z poprzedniš żonš Dary LaPier. Ważniejsze filmy: "Krwawy sport", "Uliczny wojownik", "Kick bokser", "Podwójne uderzenie", "Uniwersalny żołnierz", "Uciec, ale dokšd", "Za ciosem", "Strażnik czasu" i "Legionista".

Wyznania mistrza karate
"Nigdy nie chciałem być tak bardzo muskularny jak inni kulturyści. Zawsze miałem poczucie piękna i proporcji. Więc nadal, jak rzeźbiasz, pracuję by kształtować swoje ciało". "Pragnienie osiągnięcia sukcesu było większe od jakichkolwiek innych uczuć. Było silniejsze od strachu przed niepowodzeniem, wstydem i miłością do mojej pierwszej żony". "Ważne jest, by wszystko było wyważone. Teraz osiągnąłem równowagę duchową w każdej dziedzinie życia. Rozdzielam swój czas między pracą a rodziną, między filmem a najbliższymi". "Kocham ludzi, życie i karate. Jestem człowiekiem filmu i sztuki. Karate to sztuka i filozofia mojego życia. Pomaga mi w kształtowaniu mojego ducha, nabywaniu odporności psychicznej"

Jerzy Filipiuk
Dziennik Polski, 27 III 2000


[INDEKS CIEKAWOSTEK]



© 1997-2010 Polska Oraganizacja Kyokushin Karate kyokushin, europe, kyokushinkai